I ty możesz być świętym Mikołajem!

 

Witajcie Kochani!

Święta tuż, tuż a u nas było kolejne czuwanie. Podczas świąt Bożego Narodzenia wszyscy spotkamy się przy wspólnym stole z rodziną i najbliższymi. Stół będzie uginał się pod ciężarem dwunastu potraw, z radia płynie kolęda, pod pięknie ozdobioną choinką prezenty będą czekać aż je rozpakujemy a za oknem nie będzie oczekiwanego śniegu. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia co my. Ci najbiedniejsi, bez dachu nad głową, bez pieniędzy na najbardziej potrzebne rzeczy, bez ciepłych ubrań. Dla nich zima nie jest okresem świąt, tylko okresem, który trzeba wytrzymać. A dla nas zima jest okresem by im pomóc.

Pierwszą konferencję wygłosił ks Marcin Jakubczyk, który przez jakiś czas mieszkał wśród bezdomnych. Poznał ich od środka. Często trudno jest nam postawić się w czyjejś sytuacji, nie rozumiemy jak to jest, jak ta osoba się czuje i co myśli. To nic złego. Każdy jest inny i inaczej się zachowuje w danej sytuacji. Byłoby wtedy jednakowo i nudno na tym świecie gdyby wszyscy czuli by to samo w jakiejś sytuacji.

Zaznaczył w swoim słowie, że jeśli chcę pomagać to muszę się zastanowić nad swoim stosunkiem do rzeczy materialnych. „To dana rzecz określa naszą wartość – jak ją mam to jestem lepszy i odwrotnie” => Należy wystrzegać się takiego myślenia. Ciuchy, komórki nie czynią mnie bardziej wartościowym! Od kiedy jesteśmy tak nudni, tak szarzy że musimy sobie nadać kolory jakimiś rzeczami? Dlaczego zwykła rzecz która kiedyś się znudzi, która w każdym momencie można zniszczyć ma nadawać mi wartość? A co jeśli ją nagle stracę? Stracę też swoją wartość?

I zadał pytanie, które towarzyszy mi codziennie : Czy ja swoją postawą pomagam swoim bliskim?

Drugą w kolejności konferencję głosił Jacek. Bezdomny który wyszedł na prostą. Mówił, że tak naprawdę to najtrudniej jest pomagać swoim bliskim. Jesteśmy z nimi związani uczuciowo, a z obcą sobą odwrotnie. Wrzucimy monetę czy kupimy coś do jedzenia i pójdziemy dalej. Zapomnimy. Nie nadawajmy pomocy tak niskiego znaczenia. Uśmiechnijmy się, życzmy smacznego i miłego dnia. Niby banalne słowa ale ci ludzie nie słyszą ich codziennie i nie są banalne dla nich 😉

Wiadomo, że czasem jest naprawdę źle a zwłaszcza jest bardzo źle człowiekowi któremu się w życiu nie poszczęściło i jest samotny. Tak było i z Jackiem ale czuł w sercu, że nie jest sam. Czuł, że Ktoś mu towarzyszył. Można być samym, i wcale nie czuć się samotnym 😉

Powiedział też, coś co zwróciło moją uwagę. To nie ma być pomaganie dla pomagania.  I wiecie co jest najfajniejsze w pomaganiu? Szczęśliwe oczy. Bijąca radość z oczu potrafi zarazić. I to zarażanie nie szkodzi zdrowiu.

Trzecią i ostatnią konferencję powiedziała Ola. Ola jest bardzo zaangażowana w pomaganiu bezdomnym. Słuchając jej miałam wrażenie, że odkryła swoje powołanie. Pomaganie ubogim ludziom. Mówiła, że trzeba znaleźć w swoim sercu to co cię najbardziej porusza. I rozwijać to. Sprawić by cię poruszało i zmuszało do dobrych uczynków a nie do uodparniania się na to. Obojętność zawładnęła światem i to jest potworne. A inni przez to cierpią. Ola na to nie pozwala.

Pierwszy raz miała styczność z ludźmi ubogimi w Krakowie. Widziała ich, jakby tylko oni istnieli, cała reszta jakby zniknęła. Cały czas kłębili się w jej głowie. Nurtowali ją. Zaczęła im pomagać, organizować akcje dzięki którym ich los mógłby się polepszyć. Rozmawiała z nimi, poświęcała im uwagę i czas. To jest według mnie niesamowite bo ja nigdy bym się nie odważyła by z nimi rozmawiać. To nie kwestia, że się brzydzę czy coś podobnego. Jestem nieśmiała i zamknięta osobą w stosunku do obcych. Paraliżuje mnie gdy mam podejść do kogoś obcego i zapytać się np o godzinę. Chociaż mam czasami chwile odwagi ale rzadko to się zdarza. I Ola jest według mnie jedną z najodważniejszych osób które dotąd poznałam.

 

Po konferencjach Ojciec Maciej wystawił Pana Jezusa i rozpoczęła się adoracja. Przygotowaliśmy dwie kaplice. Kaplica Dobra w której dzięki prezentacji dowiedzieliśmy się co nieco na temat prawdziwego św. Mikołaja 🙂 i dostawaliśmy cukierki z cytatem-niespodzianką 🙂

W Kaplicy Ciepła usiedliśmy przed Krzyżem i zastanawialiśmy się co możemy podarować biedniejszym od nas. Do dawania nie potrzeba nic, prócz chęci i ciepła. Co możemy dać drugiemu człowiekowi którego nie znamy?

Następnie każdy ze swoimi przemyśleniami udał się przed Pana Jezusa. Siedzieliśmy i nasycaliśmy się Nim. To było cudowne uczucie. Nic więcej nie istniało, tylko On. Nic więcej się nie liczyło, tylko On się liczył. Ta cisza i obecność Pana Jezusa wypełniała każdą cząstkę mnie.

Po cichej adoracji, kościół wypełnił się głośnym uwielbieniem aż po sam sufit który jest baaardzo wysoko. Wszyscy tańczyli i wychwalali Pana. Później udaliśmy się do katakumb na ciepłą herbatę, ciastko i wspólną rozmowę. Wszyscy byli trochę zmarznięci z zewnątrz ale z sercami rozgrzani Łaską Bożą!

I na koniec opowiem wam coś. Pewnie każdemu przez głowę przemknęła myśl, że gest przez który pomożemy ubogiemu człowiekowi to przecież jedna kropla w oceanie wody. To prawda. Ale pomyślcie, że może nie zmienicie całego świata, lecz zmienicie cały świat dla jednej osoby. Wprowadzicie trochę światła i nadziei. Warto spróbować, naprawdę. Przechodziłam raz koło Katedry. Nie było nikogo, prócz mnie, ubogiego Pana i Pani która szła w przeciwnym kierunku do mojego. Byłam bliżej tego Pana więc spytał się mnie czy mam jakieś drobne na coś do jedzenia. Oczywiście pomyślałam że może chcieć na piwo ale coś mi podpowiedziało, że może on jest wyjątkiem i faktycznie chce kupić sobie coś do jedzenia. Pogrzebałam w portfelu, i dałam mu drobne życząc smacznego. W tym czasie Pani zdążyła zbliżyć się do nas i powiedziała że też ma drobne i z chęcią mu je da. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam. Miałam ochotę skakać z radości! Drugi raz wydarzył się rok później. Idąc do szkoły, w pewnym miejscu zawsze siedzi Pan który prosi o jakieś drobne. Ja jako osoba która, nie zawsze ma przy sobie drobne a już jak ma to zaledwie kilka groszy jako pozostałości po kupnie biletu u kierowcy, daje mu kanapki. Ale raz, gdy standardowo spytał się o drobne i gdy powiedziałam jak zwykle, ze nie mam, ale dam mu kanapki, szedł chłopak z mojej szkoły i nie zgadniecie! Powiedział że też da mu kanapkę! Znowu miałam ochotę skakać z radości! Może wasz uczynek będzie kroplą wody w oceanie ale pokażecie innym, że pomaganie ubogim ma ogromne znaczenie i jest czymś od czego się nie umiera lecz wręcz przeciwnie. Może faktycznie będzie chciał na piwo, ale kto wie, jak jest naprawdę?

Gratuluję jeśli wytrzymaliście do końca i przeczytaliście 🙂 Do zobaczenia na następnym czuwaniu Kochani!!

87 5  6 4 3 1 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *